id: bec3w6

Pomóż mi w walce o normalne życie - leczenie i rehabilitacja w USA

Pomóż mi w walce o normalne życie - leczenie i rehabilitacja w USA

Our users created 1 140 675 fundraisers and raised 1 191 936 967 zł

What will you fundraise for today?

Description


Mam na imię Jasmina. 


Przez około 30 lat wiodłam normalne życie, gdzie pracowałam i samotnie wychowywałam dziś już dorosłego syna. 


Pracowałam jako kosmetyczka, gdzie dzięki moim umiejętnościom pomagałam kobietom, które wychodziły ode mnie uśmiechnięte i z błyskiem w oku, a których problemy ze skórą znikały, dzięki moim zabiegom i terapiom kosmetycznym. Wracałam do domu, w którym spędzałam czas z moim dzieckiem, w którym to dbałam o siebie i nasze codzienne życie. W tamtym czasie jeszcze wiedziałam, że moja praca i moje życie ma sens. Dziś chciałabym wierzyć, że nadal tak jest… i że nadal jest to możliwe.


Moja historia zaczęła się w 2012 roku, kiedy to zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy przełyku z przerzutami do węzłów chłonnych, w wyniku czego usunięto węzły chłonne. W 2017 roku, po okresie krótkiego wytchnienia, wykryto u mnie kolejny nowotwór przełyku. W obu tych przypadkach moja walka związana była z agresywną kombinacją radio i chemioterapii. To jest bardzo krótki i wręcz kalendarzowy opis wydarzeń, które przetaczały się przez moje życie przez około pięć lat. Bardzo trudno jest mi opisać, jak trudny fizycznie i psychicznie był to dla mnie czas, by codziennie i z nowym optymizmem, pełna sił wstawać dla siebie i dla mojego syna. Znajdowałam siłę, by pokonywać kolejne przeszkody, bo widziałam (i wciąż widzę) światełko w tunelu, tę nadzieję, która mnie prowadzi.


Parę lat temu, w trakcie walki z drugim nowotworem, podczas zabiegu gastroskopii uszkodzony został mój przełyk, który poprzez agresywne leczenie doprowadził do powstania przetoki przełykowo-tchawicznej, w wyniku której, w celu umożliwienia mi samodzielnego, codziennego funkcjonowania, lekarze zmuszeni byli do założenia mi żywienia dojelitowego (przezskórną endoskopową gastrostomię “PEG”). Na skutek powyższego od ponad 8 lat mam dziurę w żołądku za pomocą której odżywiam się, a kolejne komplikacje i czas który działa na moją niekorzyść wpłynęły na to, że od pół roku nie mówię i może już nigdy już nie będę. 


Ówcześnie stosowana na mnie metoda leczenia tak bardzo wyniszczyła moje ciało, że lekarze nadzorujący moje leczenie zadecydowali o umieszczeniu mnie w miejskim hospicjum, przekreślając tym samym moją jedyną szansę na powrót do normalności. Hospicjum do tej pory wywołuje u mnie dreszcze – pobyt tam był dla mnie bardzo ciężki emocjonalnie, bowiem sugerował on, że moja dotychczasowa walka o życie była bezowocna. 


Nie pierwszy raz, postanowiłam walczyć. Dzięki mojej determinacji, sile i wsparciu życzliwych osób, udało mi się opuścić to miejsce na własnych nogach. Niestety, codzienne funkcjonowanie z otworem w żołądku, żywieniem z woreczka i przez rurkę, okazało się bardzo trudne, w związku z czym zaczęłam szukać dalszej pomocy.


Dostępne w Europie możliwości naprawy przetoki wiążą się dla mnie z trwałą stratą głosu. W chwili obecnej jedyną szansą na powrót do zdrowia jest operacja w klinice MD Anderson Cancer Center - Head and Neck Surgical Oncology & Reconstruction w Houston, USA, gdzie stan wiedzy i posiadanej technologii jest wystarczający, aby podjęto się próby chirurgicznego leczenia przetoki przełykowo-tchawicznej. Nawet tam szansa na utratę głosu pozostaje znaczna, jednakże szansa nawet na częściowe wyleczenie, jest dla nie jak cud. Nauczę się języka migowego! Jest to cena, którą akceptuję i która mnie nie zatrzyma! 

Marzę o zjedzeniu truskawek w czerwcu, wypiciu filiżanki kawy, czy zjedzeniu obiadu z synem. Ktoś powie, że to przyziemne, natomiast jest to moje największe marzenie.


Na przestrzeni ostatnich lat nieustannie znajduję się w konieczności walki o nową normalność. Możliwość leczenia w Stanach Zjednoczonych nie obejmuje niestety kosztów pobytu, transportu oraz rehabilitacji, która będzie trwała miesiącami. Ja sama nie jestem w stanie utrzymać się z renty zdrowotnej w wysokości 1400 zł. Sama rehabilitacja nie jest również refundowana przez NFZ, więc wszystko to muszę opłacić prywatnie. 


Mając to na uwadze zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc. Walczę już od 2012 roku i zaszłam dalej, niż przyznane mi początkowo szanse na życie - nawet przez ludzi z bliskiego mi otoczenia. Pokonałam dwa nowotwory, a także hospicjum w którym mnie umieszczono. Po tylu latach wreszcie pojawiła się dla mnie realna szansa na powrót do normalności! Niestety sama nie jestem w stanie pokryć wszystkich kosztów związanych z pobytem, transportem i opieką pooperacyjną w Stanach Zjednoczonych, a także codziennym życiem w Polsce, ponieważ już nigdy nie będę mogła pracować, tak ja robiłam to do tej pory. 

Zarówno ja, jak i wszyscy moi przyjaciele, którzy do tej pory bezwarunkowo wspierali mnie w walce wiedzą, że do mety jest wciąż bardzo daleko. 


Jestem silną kobietą i choć życie nie oszczędziło mi trudnych doświadczeń, ciągle staram się odnajdować coraz to nowe pokłady energii, mocy i optymizmu, by walczyć o życie, które wszyscy biorą za coś oczywistego. Walka o nie staje się niestety coraz cięższa.


Jestem już zmęczona, dlatego też proszę Was o pomoc, która pozwoli mi zrobić kolejny kroki w walce o powrót do nowej normalności. Pomoc ta sprowadza się do pokrycia codziennych wydatków, których ze względu na ponad 10 letnią historię choroby i ostatni planowany etap leczenia (rekonstrukcja przełyku) nie jestem w stanie pokryć samodzielnie. Obecna państwowa renta zdrowotna nie pokrywa chociażby kosztów wynajmowanego mieszkania, nie mówiąc o jedzeniu, lekach oraz terapii pooperacyjnej, która nie jest refundowana przez NFZ, który to zapłaci za rekonstrukcję przełyku w USA - jest to i tak nieoceniona pomoc, która jest dla mnie na wagę złota.


Zwracam się więc do wszystkich otwartych serc. Wierzę, że moc leży w miłości do drugiego człowieka - bez niej sama nie dam sobie zwyczajnie rady.


Dziękuję z całego serca za to, że pochyliliście się nad moją historią.


Życzę Wam, aby życie wynagrodziło Was, za udzielone mi wsparcie!


J.

There is no description yet.

There is no description yet.

The world's first Payment Card. Accept payments wherever you are.
The world's first Payment Card. Accept payments wherever you are.
Find out more

Donations 67

MH
mppl
50 zł
 
Hidden data
100 zł
JS
Jowita
20 zł
 
Hidden data
hidden
EG
Elżbieta Gadomska
50 zł
 
Hidden data
50 zł
AM
Agata Marszałek
30 zł
 
Hidden data
100 zł
 
Hidden data
100 zł
RM
Ryszard Mockałło
500 zł
See more

Comments 13

 
2500 char