id: tzemvc

Happy End dla mojego Taty

Happy End dla mojego Taty

Organizator przesłał dokumenty potwierdzające wiarygodność opisu zrzutki
30 370 zł 
z 75 000 zł
40%
14 dni do końca
216 
wspierających
Wpłać na zrzutkę
Zrzutka.pl nie pobiera prowizji od wpłat

Opis zrzutki

Przygotowania do świąt dla większości ludzi, to piękny czas; oczekiwania, sprzeczek o takie głupoty jak wyjadanie pierogów (bo przecież są na święta...), gromadzenia prezentów dla ukochanych nam osób.
W mojej rodzinie, w tym roku, bardziej niż świąt oczekiwaliśmy wyników badań mojego Taty. Niestety te - zamiast najlepszym prezentem - okazały się ciosem w nasze serca.

Tata ma przerzuty niemalże we wszystkich węzłach chłonnych. Nastąpił ogromny progres choroby, mimo leczenia wyniszczającą i tak już zmęczony organizm chemioterapią.

W naszych domach, w tym roku zapach strachu będzie intensywniejszy niż zapach świerku i pieczonych ciast.

Nie mam wpływu na chorobę Taty. Tacie pozostało leczenie paliatywne (spowalniające cały ten szajs...). Najbardziej na świecie chciałabym móc wyleczyć Tatę, oddałabym za to swoją młodość i zdrowie – bo kto zna mojego Tatę, ten wie, że świat bez Niego byłby dużo gorszym miejscem, bo mój Tata jest uosobieniem dobra - ale nie mogę zrobić żadnej z tych rzeczy, tak się po prostu nie da.

Mogę za to spróbować prosić o pomoc Was, i wspólnymi siłami zgromadzić środki na poprawę jakości Jego życia. Zapewnić mu przynajmniej pozorny komfort i poczucie bezpieczeństwa; że nie będzie musiał martwić się o moją Mamę (bo przecież.... Tata nigdy nie myśli o sobie).

Tata zmaga się z rakiem od 2019 roku. Roku, w którym na świat przyszła moja córka. To był najlepszy i najgorszy czas w moim życiu. Byłam równocześnie nieszczęśliwa i najszczęśliwsza. Od tego czasu, moje (nasze życia) to totalny rollercoaster. Guz był w pęcherzu moczowym, którego resekcja nastąpiła we wrześniu 2019. Na dzień dzisiejszy Tata żyje z urostomią. Ponadto przyjmuje sterydy na polimialgie reumatyczną, przez co musi trzymać dietę cukrzycową, bo inaczej bardzo skacze mu cukier. Przyjmuje również insulinę. I masę innych leków, które ufnie bierze z rąk swojej ukochanej żony. Codziennie się śmieje, że nawet jakby mu tam dołożyła truciznę, to i tak by połknął, bo nigdy się nie zastanawia nad tym, po prostu ufa, że moja Mama dobrze podała mu leki.
Taki już właśnie jest. Pięknie ludzki, pięknie naiwny, wierzący w ludzi, w dobro, w rodzinę, w happy endy. Choć w swój nigdy nie wierzy i bardzo boi się tego co będzie, bólu, a pewnie i samego strachu.

 Rodzice żyją z renty Taty. Kto kiedykolwiek miał taką sytuację, ten wie, że tak się nie da żyć. Wraz z moją siostrą staramy się pomóc, ale nasze możliwości również w pewnym momencie po prostu się wyczerpują. Bywają miesiące, że rodzicom zabraknie na leki albo do rachunku, że Tata chodzi w mokrych skarpetach, bo przecież nie kupi nowych butów, bo są ważniejsze wydatki, bo lepiej kupić coś dla Mamy (nie żartowałam z tym, że nigdy nie myśli o sobie). Rodzicom powoli psują się dosłownie wszystkie podstawowe sprzęty użytku codziennego – kuchenka z piekarnikiem jest do wymiany od dawna, ale oczywiście ciągle jest coś pilniejszego, a to niemały wydatek. Lodówka stawała już kilka razy, ale przecież... jeszcze jakoś zipie. Kabina prysznicowa. Pralka. Rozpadające się w kuchni meble.

Teraz to dla moich rodziców nie ma znaczenia... póki mają siebie. Jeszcze snują plany, oddychają marzeniami o wspólnym wyjeździe w ukochane góry. Są niezniszczalni – póki mają siebie.... Tata boi się, jak to będzie jak go zabraknie. Jak Mama ogarnie rzeczywistość, życie... życie bez Niego.
Czy to w ogóle jest do ogarnięcia?
Tatku, świat bez Ciebie i tak przestanie istnieć. Nie chcę żyć w świecie, w którym zabraknie Twojego uśmiechu, Twoich ramion, zapachu i dłoni. Chciałabym, żebyś żył dzień dłużej ode mnie, żebym ja nie musiała żyć bez Ciebie.

Pragnę uzbierać te pieniądze, żeby moi rodzice, mogli skupić się tylko i wyłącznie na tym, że mają siebie, że mogą się cieszyć każdym dniem, w którym są razem, że nie muszą się martwić o nic, poza sobą,
Bo oni są najważniejsi.
Nie rak. Nie lodówka. Nie dziurawe buty.

Po raz kolejny zwracam się do Was z ogromną prośbą o wsparcie mojej zrzutki. Dziękuję za każdą złotówkę, dobre słowo i myśli, modlitwy i kciuki. To naprawdę przywraca mi wiarę w to, w co niezmiennie wierzy mój Tata.... w dobro, w ludzi, w happy endy. Dajmy moim rodzicom taki happy (jak to możliwe) end.
Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Pierwsza na świecie karta do przyjmowania wpłat. Karta Wpłatnicza.
Dowiedz się więcej

Wpłacający 216

JL
Joanna
70 zł
 
Dane ukryte
50 zł
 
Dane ukryte
10 zł
A
Akuch
150 zł
 
Dane ukryte
10 zł
 
Dane ukryte
ukryta
P
penk
90 zł
P
penk
20 zł
BW
#WYWROCIA brzemiel
150 zł
AT
#WYWROCIA therocover
250 zł
Zobacz więcej

Komentarze 9

 
2500 znaków

Nasi użytkownicy założyli

795 062 zrzutki

i zebrali

610 609 478 zł

A ty na co dziś zbierasz?