BURKINA FASO - 2019 ID: 8fp7y4

BURKINA FASO - 2019 ID: 8fp7y4

12 615 zł z 40 000 zł

31%

12 615 zł

12 615 zł

z 40 000 zł

zakończona

zakończona

18.12.2018r

164

164

wspierających
31%
Wpłać na zrzutkę

Aktualności 2

  • Dzień dobry! Po zakończeniu aukcji wpłaciliście jeszcze 860 zł! Dziękuję bardzo. Właśnie przelałem 60% tej kwoty na rzecz organizacji Aviela! Wszyscy pragnący otrzymać potwierdzenie dokonanej transakcji - proszę o maila na adres: [email protected]
    Czytaj więcej
  • Dzień dobry. Jesteście niesamowici, a ja ogromnie wdzięczny. Czuję się odprowadzony przez Was. Przez 147 osób, które wsparły zrzutkę. DZIĘKUJĘ! WPŁYNĘŁO ŁĄCZNIE 10 626 zł. 6375,50 to 60% tej kwoty. Przed chwilą przelałem na rzecz organizacji Aviela 6419, 31 zł. Pozostała część czyli 4250,40 również trafiła do organizacji Malidomy – to część opłaty za szkolenie szamańskie. POTWIERDZENIE obu przelewów zamieściłem w opisie zrzutki. Kłaniam się, niech moc będzie z Wami a dobra wraca pomnożone.
    Czytaj więcej

Opis zrzutki

1) Pomoc dla rdzennej ludności plemienia Dagara żyjącej w Burkina Faso w Afryce - dla szamanów, uzdrowicieli, ich rodzin i lokalnej społeczności. 2) Pokrycie kosztów części podróży (szczegóły poniżej).

Idea, intencja i cele zbiórki

Sprawdź w pięciominutowym wideo

Kim jestem?

[Fot. Jakub Rubaj]

Mam na imię Robert Rient, chociaż nie jest to moje prawdziwe imię i nazwisko. Urodziłem się jako Łukasz Zamilski w religii świadków Jehowy. Gdy opuściłem tę organizację odrzuciłem swoje imię i nazwisko uznając, że przynależy do fałszywego świata. Przez wiele lat szukałem tak zwanej prawdy. Szukałem w religiach, wspólnotach buddyjskich, ludziach, satsangach, praktykach hinduistycznych kriya yoga, medytacji vipassana, pracy z roślinami - w tym ayahuaską, podróży dookoła świata. Aż trafiłem na afrykańskiego szamana - Malidoma Patrice Somé, który pochodzi z plemienia Dagara w Burkina Faso (The Washington Post opisał jak uleczył mężczyznę chorującego na schizofrenię, artykuł w języku angielskim tutaj).

Kim jest Malidoma Patrice Somé?

Malidoma Patrice Somé jest szamanem, doktorem literatury, nauczycielem, pisarzem, uzdrowicielem, członkiem starszyzny plemienia Dagara. W wieku czterech lat został porwany przez francuskiego jezuitę i spędził prawie szesnaście lat w niewoli, przyuczany do roli misjonarza, który będzie nawracał na chrześcijaństwo rdzenną ludność Afryki. Taki los spotkał wiele dzieci z plemienia Dagara.

"Wiele lat później moje pokolenie doświadczyło pewnego paradoksu. Nagle bowiem na Zachodzie stało się popularne występowanie w obronie rdzennej ludności, jej obyczajów i światopoglądu. Skoro jedna kultura zaczyna mówić o ratowaniu innej, oznacza to, że zdążyła zagrozić jej istnieniu" - napisał Malidoma w książce "Z wody i ognia. Rytuały, magia i inicjacja w życiu afrykańskiego szamana" (z którego pochodzi ten i wszystkie pozostałe cytaty w tym wpisie).

[Fot. http://malidoma.com/main]

[Burkina Faso, Fot. Theresa, Malidoma's Office]

Dokąd i kiedy?

Afryka, Burkina Faso, Ouagadougou, Bobo Dioulasso, a w końcu okolice miasta Dano w południowo-zachodnej części kraju, wieś plemienia Dagara.

Wyruszam 10 stycznia 2019 roku o 9:15 z Warszawy. Do Ouagadougou - stolicy Burkina Faso dotrę o 22:15.

Na co zostaną przeznaczone zebrane pieniądze?

-

60%

zebranej kwoty zostanie przekazane rdzennej ludności plemienia Dagara, żyjącej na wsi w okolicy miasta Dano, w Burkina Faso - dla szamanów, uzdrowicieli i ich rodzin. Pieniądze zostaną przeznaczone na jedzenia, ubrania i niezbędne do życia wydatki.

Cele zbiórki konsultowałem z Robertem Walkerem z organizacji pozarządowej Aviela, założonej przez Malidoma Patrice Somé i działającej na rzecz ludzi zamieszkujących Burkina Faso. Fragment listu od Roberta Walkera poniżej. A więcej o Aviela - tutaj.

"Ludzie żyjący w afrykańskiej wiosce są bardzo biedni i mogą przeznaczyć pomoc na jedzenie, ubrania i inne życiowe potrzeby."

[Fot. http://malidoma.com/main/aviela]

Dla przejrzystości – całość zebranych na ten cel środków zostanie przelana na konto wspomnianej organizacji Aviela – potwierdzenie przelewu umieszczę na stronie niniejszej zbiórki. Otrzymałem również pisemną gwarancję, że całość przekazanych środków trafi do rdzennej ludności Burkina Faso, nie do innego kraju i nie na działalność zachodnich organizacji.

AKTUALIZACJA

WPŁYNĘŁO ŁĄCZNIE 10 626 zł.

6375,50 to 60% tej kwoty.

PRZED CHWILĄ PRZELAŁEM NA RZECZ ORGANIZACJI AVIELA: 6 419,31

OBOK POTWIERDZENIE

25%

zebranej kwoty przeznaczę na szkolenie szamańskie, które kosztuje 2500 dolarów. Pieniądze trafią do starszyzny plemiennej, szamanów i uzdrowicieli, z którymi będę pracował: Malidoma Patrice Somé, Abdul Karim, Guillaume, Didier, Adama, Adjara i Zouré

Środki zebrane na ten cel zostaną przelane na konto wspomnianej organizacji Aviela – potwierdzenie przelewu umieszczę na stronie niniejszej zbiórki.

15%

zebranej kwoty przeznaczę na transport publiczny wewnątrz Burkina Faso, zakwaterowanie oraz opłatę dla asystentów towarzyszących w rytuałach, takich jak: praca z Kontomblé, praca z muszlami, wizytacje w kaplicach natury.

Środki zebrane na ten cel zabiorę ze sobą do Afryki.

[Burkina Faso, Fot. Theresa, Malidoma's Office]

AKTUALIZACJA

WPŁYNĘŁO ŁĄCZNIE 10 626 zł.

4250,40 ZŁ TO 40% TEJ KWOTY.

PONIŻEJ POTWIERDZENIE PRZELEWU DLA ORGANIZACJI MALIDOMY ZA SZKOLENIE SZAMAŃSKIE W WYSOKOŚCI 8 074,55 ZŁ (brakującą kwotę pokryłem z własnych środków)

Jeśli zbiórka wyniesie mniej niż 40 000 zł. – wyżej przedstawione proporcje pozostają takie same.

Jeśli zbiórka wyniesie więcej niż 40 000 zł – każda dodatkowa złotówka zostanie przeznaczona na pierwszy cel, czyli pomoc dla rdzennej ludności plemienia Dagara z Burkina Faso.

Oznacza to, że maksymalnie 6 000 zł z tej zbiórki zabiorę ze sobą do Afryki,

pozostałe środki zostaną przekazane na konto organizacji Aviela (potwierdzenie przelewu umieszczę na stronie niniejszej zbiórki).

[Burkina Faso, Fot. Theresa, Malidoma's Office]

Za co płacę z własnych środków?

Około 8 000 zł prywatnych funduszy przeznaczę na: bilety lotnicze (te w cenie 3 153 zł już kupiłem - poniżej potwierdzenie), ubezpieczenie, wizę, niezbędne szczepienia, wyżywienie i napoje oraz wszelkie inne wydatki podróży do i wewnątrz Burkina Faso.

Robert Rient

urodzony w Szklarskiej Porębie, dziennikarz niezależny i pisarz, autor reportażu „Świadek” wydanego również w Ameryce, powieści „Duchy Jeremiego” nominowanej do nagrody literackiej Nike i książki „Przebłysk. Dookoła świata – dookoła siebie”. Współpracuje z magazynami "Coaching", "Przekrój" (jako prof. Janina Bełkotska), "Sens", "Zwierciadło".

Zobacz wystąpienie na TEDx

Bądźmy w kontakcie

Email:

[email protected]

Facebook

: kliknij

tutaj

Instagram

: kliknij

tutaj

strona www

[Burkina Faso, Fot. Theresa, Malidoma's Office]

Ps. Dla tych, którzy lubią czytać

(fragmenty książki "Z wody i ognia. Rytuały, magia i inicjacja w życiu afrykańskiego szamana")

---

Kiedy miałem cztery lata, pozbawiono mnie dzieciństwa i rodziców, gdyż zostałem dosłownie uprowadzony z rodzinnego domu przez francuskiego jezuitę, który zaprzyjaźnił się z moim ojcem.Nasi nauczyciele kładli nacisk na wspaniałe odkrycia naukowe. Gutenberg wynalazł druk. Galileusz stworzył teorię budowy wszechświata. Newton odkrył tajemnicę przyciągania ziemskiego. Wszystko to, czego dokonali, umożliwiło Bogu przybycie do Afryki. I tak oto zaczęliśmy rozumieć, czemu nasz lud uważany jest za prymitywny. Uświadomiłem sobie, że dokądkolwiek zawędrował biały człowiek, niósł ze sobą kłopoty, ponieważ nie miał żadnych skrupułów. Niósł ze sobą podłość, której nikt nie potrafił stawić czoła, gdy była dla wszystkich niepojęta. Ostatecznie zwyciężył, bo nikt tak jak on nie lubował się w rozlewie krwi. Niestety, nasze młode umysły były kształtowane przez wyraziste obrazy śmierci i cierpienia zawarte w tych książkach. Pewnego dnia podczas lekcji historii ojciec Joe, opowiadając o zaletach kolonializmu, porównał go do matki, która próbuje ochronić swego syna. W swej życzliwości Francja wzięła pod swoje skrzydła potężną część Afryki, a razem z nią – wielki ciężar. - Musimy pamiętać, że opór zawsze rodzi chaos, zamęt i bałagan, a to prowadzi do zniszczenia – dodał. - Europejczycy przybyli do Afryki, by zaprowadzić tu wielki dobrobyt, lecz na przeszkodzie stanęło im ignorancja miejscowej ludności. Gdy pojawili się żołnierze, napotkali na opór. Przeciwstawiając się pokojowej misji, prowokujecie rozwiązania siłowe. Zostajecie unieszkodliwieni siłą, a jednocześnie przypominacie sobie słodki smak pokoju. Jeżeli w Afryce od czasu do czasu była stosowana siła, to nie z upodobania dla rozlewu krwi. Prawdziwie cywilizowany człowieka nienawidzi przemocy, niemniej jednak wie, jak się obronić. Podniosłem rękę. W głębi ducha poczułem się dotknięty i pomyślałem, że jest to lekcja, czyli odpowiedni moment na wymianę poglądów. - Jakie jest twoje pytanie? - Ojciec Joe kiwnął głową w moją stronę. - Nie wiem, czy to pytanie, ale brzmi następująco: gdybym przyszedł do czyjegoś domu i chciał wejść, a nie chciano mnie ugościć, to czy powinienem wyważyć drzwi i wejść siłą?

---

Nadszedł czas, by Afrykanie podnieśli głowy, by śmiało przystąpili do wymiany duchowej i magicznej energii.

---

Wyobcowanie to jedna z wielu twarzy nowoczesności. Lekarstwem jest w tym wypadku porozumienie i poczucie wspólnoty – zbudowanie na nowo poczucia, że jest się z innymi. Otwierając się na siebie nawzajem, osłabiamy poczucie osamotnienia i wyobcowania. Ludzie żyjący w różnych realiach mogą wiele zyskać, jeśli poznają i zaakceptują inne kultury. Wyzwanie nowoczesności polega na połączeniu świata w spójną całość, w której znajdzie się miejsce na różnorodność. Szacunek dla odmienności jest możliwy tylko dzięki uznaniu tej wizji.

---

W kulturze mojego ludu nie ma słowa, które nazywałoby to, co nadprzyrodzone. Najbliższy temu pojęciu jest wyraz yielbongura, oznaczający „coś, czego rozum nie jest w stanie ugryźć”. W zachodniej rzeczywistości istnieje wyraźny rozłam między duchowością a materialnością, między życiem religijnym a świeckim. Taki podział jest obcy plemieniu Dagara. Dla niego, podobnie jak dla wielu innych rdzennych kultur, sprawy nadprzyrodzone są częścią codziennego życia. Należący do mojego ludu mężczyźni i kobiety postrzegają materię jako wcielenie ducha. Świeckość to słabszy odcień religijności – to obszar wytchnienia od napięć towarzyszącym praktykom duchowym. Obcowanie ze sferą boskości jest zarówno ekscytujące, jak i przerażające. Bardzo wskazana jest zatem chwila przerwy raz na jakiś czas.W świecie Dagarów nie ma rozgraniczenia między rzeczywistością a wyobraźnią. Nasze myśli łączy silna więź z otaczającym nas światem. Gdy sobie coś wyobrażamy, gdy skupiamy na czymś swoje myśli, jesteśmy w stanie powołać to do życia. Dlatego ludzie, którzy spodziewają się najgorszego, zazwyczaj właśnie tego doświadczają. A ci, którzy oczekują, że wszystko dobrze się ułoży, przeważnie nie doznają rozczarowania. Wreszcie czym jest magia, jeśli nie zdolnością takiego koncentrowania myśli i energii, które pozwala wpływać na rzeczywistość?

---

W moim przekonaniu powodem niepokoju odczuwanego przez współczesnego człowieka są jego nieuregulowane relacje z przodkami. W wielu niezachodnich kulturach duchy przodków pozostają w bliskim kontakcie ze światem żyjących. Zawsze są do dyspozycji, aby wskazywać żywym drogę, pouczać ich, służyć opieką. Tworzą jeden z pomostów między wiedzą tego świata a mądrością zaświatów. Jeżeli w relacjach między żywymi a umarłymi nie ma równowagi, nastaje chaos. Ludzie nigdy nie doznają uczucia, że mają czegoś pod dostatkiem. Często gdy mówimy o tym, czego chcemy, ma to niewiele wspólnego z prawdą. Gdybyśmy znali prawdziwe pragnienia swego serca w danej chwili, moglibyśmy się zastanowić nad rzeczami, za którymi tęsknimy, tracąc czas. A gdybyśmy zawsze dostawali to, co wydaje się nam potrzebne, szybko wyczerpalibyśmy skromny zapas błahych zachcianek i musielibyśmy ze wstydem przyznać, że cały czas oszukiwaliśmy samych siebie.

---

Kiedy duchy mają wobec kogoś jakieś plany, przeżyje on nawet to, czego nie da się przeżyć.

---

Ksylofon znów zaczął grać. Towarzyszył mu bęben, który, warcząc, nabijał rytm, jakby był o coś rozgniewany. Ta pieśń brzmiała znajomo i opowiadała o powrocie:

Miałem spotkanie w buszu

Ze wszystkimi bogami,

Więc poszedłem.

Miałem spotkanie w buszu

Ze wszystkimi drzewami,

Więc poszedłem.

Miałem spotkanie w górach

Z Kontomble,

Więc poszedłem, bo musiałem pójść.

Musiałem odejść daleko, by się dowiedzieć,

Jak pielęgnować wiedzę.

Musiałem odejść daleko, by się dowiedzieć,

Jak dorastać.

Musiałem odejść daleko, by się dowiedzieć,

Jak tu pozostać.

Poszedłem zatem i zapukałem

Do zamkniętych drzwi.

Tak bardzo pragnąłem tam wejść.

Och, jak niewiele wiedziałem.

Te drzwi nie prowadziły na zewnątrz.

To wszystko było we mnie.

Byłem wnętrzem i byłem drzwiami.

To wszystko było we mnie,

Wystarczyło sobie przypomnieć.

I dowiedziałem się, że żyję

Zawsze i wszędzie.

Dowiedziałem się, że wiem wszystko,

Tylko zapomniałem.

Dowiedziałem się, że dorosłem,

Tylko coś przeoczyłem.

A teraz powróciłem, teraz pamiętam.

Chcę być taki, jakim siebie znam,

I podążać drogą, o której zapominamy.

Ponieważ usłyszałem zapach

Tego, co zapomniane,

A moje ciało przenika wzruszenie.

To dlatego miałem spotkanie z drzewami.

To dlatego miałem spotkanie z górami.

To dlatego miałem spotkanie ze światem.

Tym pod nami.

Teraz, ojcze, zabiorę cię do domu.

Wróciłem."

Wpłacający164

MK
Man Kuen Lam
1 000 zł
 
Dane ukryte
800 zł
MG
500 zł
 
Dane ukryte
480 zł
 
Dane ukryte
400 zł
 
Dane ukryte
400 zł
 
Dane ukryte
400 zł
AK
adam kogut
400 zł
 
Dane ukryte
300 zł
MJ
Monika Jędrowska
300 zł
Zobacz więcej

Komentarze47

 
2500 znaków
Zrzutka - Brak zdjęć

Nikt jeszcze nie dodał komentarza, możesz być pierwszy!

Nasi użytkownicy założyli

500 358 zrzutek


A ty na co dziś zbierasz?